Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mieszaniec. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mieszaniec. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Psie stado


Psie stado na spacerze.
Część znanego Ci już boys bandu.
Tym razem chłopcy pokazują się w kwartecie monochromatycznym - wszystkie odcienie od kości słoniowej do starego złota.
Jest Mac mieszaniec golden retrievera i Kubi whippet. Dwaj bracia mieszkający w jednym domu.
Do tego dwa labradory większy i ciemniejszy Hector (ten który się odchudza) i Maks - lżejszy, jaśniejszy, jedyny niekastrowany w tym stadku.
Dlaczego znów Ci ich pokazuję?
Bo znów odbyłam nie wiem ile spacerowych rozmów zaczynających się pytaniem "pies czy suka?".
Mit, że tylko pies z suką się dogada, i że się dogada trwa dzielnie na pozycji.
Ja zawsze odpowiadam dość przewrotnie - suka, więc jeżeli Pana/Pani to pies to się nie będą bawić.
Co zresztą prawdopodobnie się sprawdzi.
Owca wyjątkowo nie lubi namolnych samców zaczynających znajomość od bezpardonowego wsadzania nosa pod ogon.
A nieśmiertelne pytanie to zadają chyba głównie właściciele niekastrowanych psów. W stadzie na zdjęciach jedyny niekastrowany Maks ma wyjątkowo zrównoważony temperament i bardzo stoickie podejście do życia. Póki nikt go nie zaczepia to nie widzi powodów do specjalnego interesowania się psami. Jak ktoś go zaczepia, to znaczy, że należy zabrać swój patyczek i udać się w spokojniejsze miejsce.
Pozostali trzej panowie od czasu do czasu urządzają sobie sparingi. Mac z Hesiem w zapasach, Mac z Kubim w ganiankach. Hector i Kubi nie interesują się sobą przesadnie.
Wszystkie ich przepychanki, mimo, że mają na celu ustalenie takich kwestii jak np. czyj to jest patyczek, albo kto stał pierwszy w kolejce do głaskania obywają się bez agresji. Nie wymagają ingerencji człowieka. Czasem pada moje krótkie znudzone "Panowie dość", zazwyczaj w stronę duetu Mac i Kubi.
Potem następuje absolutnie zgodne wylegiwanie się bok w bok, albo nos w nos,
wycieczki do "Szwajcarii" - miska z wodą to ich terytorium neutralne i inne zabawy, a czasem powrót do Macowo-Hesiowych zapasów.
Jest jeszcze parę takich spacerowych, socjalizacyjnych mitów, które zawsze mnie zadziwiają: nie dogada się mały z dużym, czarny z białym etc. Ale to może już innym razem z innymi zdjęciami.

Na koniec mój absolutnie ulubiony mit spacerowy jak pies ma łaciate podniebienie, to jest agresywny - tu odrobina sarkazmu - oczywiście, ponieważ układ pigmentacji na skórze i błonach śluzowych ma zasadniczy wpływ na temperament! 












czwartek, 2 sierpnia 2012

Socjalizacja psa

Pamiętasz Szeli? I jej pierwsze spotkanie z Briochem? To ja się innym razem powymądrzam na temat socjalizacji, a dziś tylko pokażę efekty tygodniowego pobytu w hotelu...

Po Brioche'u to Owca została ulubionym psem Szeli, jest nadzwyczajnie porządanym towarzystwem, bo... nie zwraca na Małą uwagi :)

Za Owcą nawet można pójść do lasu
i eksplorować nowe tereny.

Pod jej czujnym okiem niestraszne jest nawet spotkanie z takim
 dziwacznie radosnym zwierzakiem jak Ronny.

Ronny okazał się tak radosny, że można było olać Owcę i spróbować o co chodzi z tą całą ZABAWĄ
Kiedyś spróbuję napisać kilka słów o tym jak taka socjalizacja przebiega. Co było potrzebne, by Szeli przestała się trząść ze strachu (dosłownie, wpadała w drżączkę i zamierała, albo wiała w popłochu) na widok pobratymców. Na razie po prostu się uśmiecham widząc jak odważnie wybiera się na każdy spacer.

piątek, 20 lipca 2012

Nieśmiały pies

Pan pies Szarik jest baaardzo nieśmiały. Znajda, o niewiadomej przeszłości.
Ogromnie przywiązany do swojej nowej rodziny. Bojący się porzucenia. Nieufny do obcych. Zarówno ludzi jak i psów. Wędrowniczek.

Początkowo w hotelu wystraszony, smutny, szukający sposobów ucieczki.

Nie lubi tu przyjeżdżać.
Ale... lubi tu być :)

Po paru pobytach bezpiecznie czuje się w swoim boksie i doskonale wie, że dostanie w nim coś pysznego, co wykorzystuje na maksa. Nie ma mowy, żeby wyciągnąć go na spacer póki nie skończy się obżerać. Tu chwilę po przyjeździe, obrabia kurzą łapkę, jak wiewióra szyszkę :)

Ma już nawet sporą grupę koleżków. To, oprócz Owieczki, stado takich jak on indywidualistów. Niby każdy z nich chodzi swoimi ścieżkami, ale jak widać na zdjęciach, te ścieżki jakoś dziwnie zazwyczaj się pokrywają ;)
Początkowo biega z linką treningową, ale dwa - trzy spacery i goni za Burbonem i Jackym oraz wraca na każde wołanie, bez żadnych pomocy naukowych.

Jak widać, mina też mu się szybko poprawia, zazwyczaj już po pierwszej wycieczce do sadu kończącej się błogim tarzaniem w wysokich trawach.

wtorek, 10 lipca 2012

Psie zabawy

Jak miło spędzić popołudnie?
Wybrać odpowiedniego kolegę
Namówić go do zabawy... 
Przez 2 godziny na zmianę udawać ofiarę lub próbować go pożreć
W pełnej zgodzie uwalić się w cieniu i odpoczywać do woli


To przepis na popołudniową sielankę Ronny'ego i Gapy

Hesio uważa, że ostatni punkt programu jest zupełnie wystarczający

sobota, 7 lipca 2012

Dzień w hotelu dla psów

Riley próbuje doganiać Kortinę. Trochę przytył i nie bardzo mu to wychodzi :/ Kortina jest w hotelu pierwszy raz, ale doświadczony Riley oswoił ją z tym miejscem błyskawicznie. Mały czarny zuch nawet wychodzi na spacer jak na horyzoncie jest burza i grzmoty. Mimo, że burzy się boi, to dużemu ufa i idzie za nim.

Wanna jest bardzo ważnym miejscem. Niektórzy jak Hector traktują ją jak swoją własność i ładują się do niej jak hipopotamy do sadzawki. Oczywiście odpowiednio parskając :) Inni jak Mac uznają , że raz na kwadrans należy się w tym upale przepłukać. Dla Kubiego był to wyłącznie zbiornik wody pitnej, ale po tym jak Hesiek go wepchnął do środka uważa, że jest to najdoskonalsze miejsce do chowania się z zabawką, której nie chce oddać. To działa. Wanna jest Szwajcarią. Podobnie miska z wodą. Nigdy przy nich nie ma konfliktów. Rocky zwany Waciakiem tu jeszcze jest na etapie darzenia wanny respektem. Przełom nastąpił później :)


 Mika i Osman cały spacer, każdy spacer mogą spędzić w tej okolicy. Na zmianę taplając się w bagnie, tarzając w borówkach i wylegując w cieniu. Jeśli spróbuję namówić ich na inną trasę to i tak zazwyczaj polegnę. Któreś ruszy truchtem, drugie go pogoni i cwałem polecą prosto w bagnisko.
 Jak po tym wyglądają, nie trudno zgadnąć. Ale te zmrużone ze szczęścia oczy i uśmiech...
Gapa jest dziś w hotelu pierwszy dzień. To za każdym razem jest wyzwanie. Znaleźć ten element, który zaskoczy, pomoże się skupić na czymś innym niż nieznana, nowa sytuacja.
Próbowałam poznać ją z Boys Bandem. Ale źle zaczęli. Kubi ją obszczekał, było ich pięciu :/ Dziewczyna się zestresowała. Jak to młody owczarek niemiecki łakoma nie jest więc smakołyki odpadają. Z koncentracją uwagi też słabo - żadne ścieżki węchowe, czy aportowanie nie zagrają... Brusio nie lubi owczarków, ale lubi dziewczyny....
No i jest Brusiem! Wygląda jak Tatuś Muminka, brak mu tylko cylindra, i jest równie wesołym i sympatycznym gościem. Dodatkowo traktuje hotel jak prywatne letnisko. No to ryzyk fizyk - zadziałało. Brunio wziął na siebie rolę przewodnika, pokazał wszystkie radości bycia w hotelu i został przyjacielem Gapiszona :)
Jacky pokonał barierę dźwięku w tempie aklimatyzacji. Mimo, że jest stałym gościem zawsze dojście do biegania bez smyczy, radosnego ganiania po lesie i cieszenia się towarzystwem innego psa zabierało mu dzień lub dwa. Wczoraj przyjechał, dziś jest już 100% sobą :) Owca chętnie mu towarzyszy w ramach rozgrzewki.
Bo żeby zaprowadzić porządek w stadzie tych pięciu monochromatycznych chłopaków to ten mój biedny owczarek potrzebuje niezłej kondycji! Przecież to stado łazi gdzie chce, we wszystkich kierunkach - jeden gryzie patyk, drugi bawi się piłką, trzeci tarza, czwarty tapla w bagnie, a piąty węsząc oddala się w bliżej nie znanym kierunku. A owczarki nie znoszą jak im się stado rozpełza!

środa, 4 lipca 2012

Psie stado

Klasyczny boys band:
Chudy - trochę dziki,
Duży - łagodny, ale nie pozwala innym podskoczyć
Gruby - jak to misiek, ciepły i przytulny
Mały - słodki i trochę zadziorny
Młody - wesoła maskotka wszystkich.

 
No i która panna nie znajdzie tu kogoś do zakochania?

Owca, na przykład, zdecydowanie wybiera Małego 
Ja nie mogę się zdecydować na jednego... 
To w końcu mój boys band. To na mnie wszyskich pięciu czeka pod drzwiami, aż skończę to głupie sprzątanie i pójdę się z nimi bawić.

Bardzo lubię to stado, jego zmienną dynamikę. Lubię jak potrafią bez agresji rozwiązywać swoje konflikty. Jak 4 dorosłe samce, pomalutku wychowują podrastającego szczeniaka. Jak uczą go, że mniejszy nie znaczy mniej ważny. Jak pokazują mu radości psiego świata. 
Uśmiech nie schodzi mi dziś z twarzy, bo po dwóch dniach obserwacji i lękliwych przymiarek Młody zdecydował się dziś pójść w ślady retrieverów i wskoczył do wanny, żeby się schłodzić w ten upał. 
Muszę pisać, że jak raz mu się udało to powtórzył to 120 razy w ciągu jednego spaceru? :)



poniedziałek, 18 czerwca 2012

Lubię gdy psy na mnie patrzą, spoglądają mi w oczy z zaufaniem. Każdy pies jest inny i każde spojrzenie mówi co innego.
 Burbon
 Jacky

 Owca
Szarik
Facebook się wściekł i nie pozwala mi wrzucić zdjęć. A przecież psy w hotelu są i coś się dzieje...
Kilka portretów moich gości, tym razem bez historii.
  
 Less British, more "dogish"... Jacky
 Szarik, dzielny i coraz radośniejszy pies
 Zawsze uśmiechnięty Borek
 Kubi sprawdza skąd wieje wiatr
 Rooki w swoim żywiole
 Wielki uśmiech, wielkiego Yukona
Jacky w pogoni za smakołykiem
Zamyślony Szarik