Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brak socjalizacji. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brak socjalizacji. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 sierpnia 2012

Socjalizacja psa

Pamiętasz Szeli? I jej pierwsze spotkanie z Briochem? To ja się innym razem powymądrzam na temat socjalizacji, a dziś tylko pokażę efekty tygodniowego pobytu w hotelu...

Po Brioche'u to Owca została ulubionym psem Szeli, jest nadzwyczajnie porządanym towarzystwem, bo... nie zwraca na Małą uwagi :)

Za Owcą nawet można pójść do lasu
i eksplorować nowe tereny.

Pod jej czujnym okiem niestraszne jest nawet spotkanie z takim
 dziwacznie radosnym zwierzakiem jak Ronny.

Ronny okazał się tak radosny, że można było olać Owcę i spróbować o co chodzi z tą całą ZABAWĄ
Kiedyś spróbuję napisać kilka słów o tym jak taka socjalizacja przebiega. Co było potrzebne, by Szeli przestała się trząść ze strachu (dosłownie, wpadała w drżączkę i zamierała, albo wiała w popłochu) na widok pobratymców. Na razie po prostu się uśmiecham widząc jak odważnie wybiera się na każdy spacer.

niedziela, 29 lipca 2012

Socjalizacja w hotelu

Pierwsze spotkanie dwóch terierów - Szkocki Brioche i Yorkshire Szeli
Briochko czuje się w hotelu jak u siebie w domu. Dziewczynka nowa, niezscocjalizowana i do psów "chciałabym, ale się boję". W pierwszej chwili przywitała kolegę podkulonym ogonkiem i obronnym kłapaniem ząbkami, tak na wszelki wypadek.
I oczywiście robiła wszystko byle tylko wziąć ją "na rączki", albo co najmniej "na kolanka"

Brioche jest jednak dżentelmanem i spokojem, kurtuazją oraz pewnością siebie przekonał dziewczę, że nie trzeba się go obawiać. 
Nie wiele czasu minęło, a mała Szeli zaczęła go sama zachęcać do zabawy.

Choć na początku, jeśli tylko nasz Italiano Vero się rozbrykał, to szukała natychmiast jakiejś bezpiecznej fortecy z ludzkich kolan.



Ale do lasu pognała bardzo odważnie i chętnie...
...a nawet przejęła dowodzenie drużyną :)

poniedziałek, 23 lipca 2012

Spa dla psa

Ciąg dalszy tematu kąpielowego.



Różne rzeczy można znaleźć także salony spa dla psów. Moi pensjonariusze pozazdrościli, jak widać, kolegom spędzającym wakacje w innych ośrodkach i zażyczyli sobie wprowadzenia dodatkowych zabiegów dla zdrowia i urody. Na filmie Maxa, korzystająca z biczów wodnych :) Przyznałam jej rację, że powinny się znaleźć w jej pakiecie wczasów odchudzająco-socjalizacyjnych.

Maxa, co mogłeś zobaczyć już na wcześniejszych zdjęciach, pilnie nadrabia zaległości w socjalizacji z innymi psami. A przestrzegając diety i trenując zawzięcie pogonie za koleżkami, skoki do wanny oraz inne dyscypliny sportowe pomalutku traci nadprogramowe krągłości :)

sobota, 21 lipca 2012

2 psy 4 zabawy

Czasem przyciągają się przeciwieństwa, a czasem wręcz na odwrót. Ze wszystkich psów, które dziś spotkał w hotelu ośmiomiesięczny Omarek wybrał sobie Maxę. Dwa okrąglutkie labradory dogadały się na każdym poziomie. Maxa, mimo, że nie ma doświadczenia znosi cierpliwie nieporadność młokosa, a Omar choć jest jeszcze dzieciakiem, pokazuje Maxie uroki zabawy z innymi psami.

Przepychanki - tu trzeba bardzo uważać na nogi, rozpędzone 70 kg labradorzyny może powalić największego twardziela.
Ganianka, czyli odpowiedź na pytanie "kto dogoni psa"... drugi pies oczywiście :)

Psie zaprzęgi - bardzo prosta konstrukcja: wystarczy mieć dwa psy, labersy sprawdzają się znakomicie, i jeden patyk. Patyk należy przytrzymać chwilę w pozycji poziomej, na dowolnej wysokości. Redakcja nie bierze odpowiedzialności za powstałe na skutek tej zabawy urazy kończyn górnych trzymającego patyk!

Przeciąganie liny - wystarczą te same labersy i ten sam patyk. Labersy mają w nosie, że nie jest to lina.

środa, 13 czerwca 2012

Jak pies z psem

Borek znów się dziś wykazał.
To najlepszy pies socjalizujący jakiego znam. A nie wygląda. Wygląda jak bandzior. Srebrno płowy pręgowany pit bull, jasne oczy wpatrujące się swidrująco w człowieka. I tak się gapi i tylko wyczekuje na ten jeden krótki moment nieuwagi, który pozwoli mu na skok i ... polizanie nieuważnego człowieka w ucho!
Dziś poszło mu łatwo - uszy Franka są jednak sporo niżej niż moje. Zabawa trwała póki Franek nie zdecydował "Ciociu, może już dość, mam bagno w lewym uchu!"
No i tyle było Borkowej nagrody.
Ale nagroda warta była wcześniejszej pracy z Luną.
Luna jest niezsocjalizowana. Taki trochę półdzikus. Wyjście na spacer to zawsze kilka minut oczekiwania aż zdecyduje się podejść do progu boksu, przekroczyć go, podejść do mnie, obwąchać, dać się dotknąć, zapiąć na smycz i dopiero możemy ruszyć.
Sam spacer też frajda średnia, bo mała suczka ciągnie na smyczy jak porządny traktor. Na spacerze za dużo jest wrażeń więc smakołyki stają się nieinteresujące. Ja jestem na zewnątrz mniej groźna, ale bez spoufalania się.
Poszłyśmy więc na wybiegi - nie za duża, bezpiecznie ogrodzona przestrzeń - z linką treningową sunia przynajmniej może się trochę wybiega. Ale nic, ja na jednym końcu, ona na drugim, piłeczka nie, smakołyki nie, niezwracanie uwagi też nie pomaga. Nie dam rady sama, idę po Borka.
Podbiegł do ogrodzenia, przez płot zaprezentował wszystkie możliwe ukłony, bicie łapami o ziemię, tańce z ogonem, lizanie po pysku i każdy inny sposób powiedzenia "fajna jesteś, bawmy się". Luna te karesy przyjęła z zainteresowaniem, a nawet entuzjazmem, więc otworzyłam furtkę.
Borys ruszył galopem, Luna za nim z warkotem, ja się przygotowuję, żeby jedno łapać, ale jak tylko Luna dogoniła mojego "Bandytę" ten wywalił się kołami do góry i w tej pozycji merda ogonem. No to suczysko ostatecznie zaufało, pac łapami o ziemię i zaczęła się ganianka. Borek zwiewa, Lunka goni, ogony i jęzory powiewają na całych wybiegach.
Ja sobie siadłam w kącie i nie przeszkadzam. Czekam aż się zmęczą i liczę na Borysa. No i się nie przeliczyłam. Jak tylko się zdyszał przytruchtał na pieszczoty i się naprasza na drapanie i tu i tam i przytulić i wsadzić wielki pysk pod pachę i wleźć na kolana i wszystko.
Nie minęło 5 minut gdy poczułam, że pod rękę pcha mi się drugi pysk :), i niucha, i się nie odsuwa przy głaskaniu, nawet jakieś smakołyki pochłania.
Dzięki Borek, znów ułatwiłeś mi pracę :)
Dziś cały dzień pada więc tylko stare zdjęcie Borka z poprzednią jego podopieczną Lorą. Czy to wielkie psisko nie wygląda przy niej jak filigranowy psiak?