Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawy psów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawy psów. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 stycznia 2013

Sylwestrowa zabawa psów

A tak wyglądały świąteczne i sylwestrowe zabawy w hotelu dla psów

poniedziałek, 3 września 2012

Tylko zdjęcia

Końcówka wakacji to w hotelu okres bardzo wytężonej pracy. Stąd "cisza w eterze". Dziś też brak mi już siły do napisania czegoś konkretnego. Ale dziwisz mi się? Nawet Fizio i jego kradziony misiek po takim dniu padli.
 


















piątek, 17 sierpnia 2012

Psi ukłon

Jeden z najbardziej wyraźnych psich sygnałów.
Najczytelniejsza zachęta do zabawy jaką psy komunikują swoim pobratymcom i nam.
Przednie łapy wyprostowane, leżą na ziemi, podobnie jak klatka piersiowa, zależnie od budowy wygląda to mniej lub bardziej komicznie. Pupa wypięta do góry i ogon majtający na boki, kręcący młynki lub wyczyniający najdziksze cuda.
Turid Rugaas nazywa to "pozycją zapraszającą do zabawy". Mnie najbardziej kojarzy się z ukłonem gdy w tańcu dworskim spotyka się dwoje nowych towarzyszy zabawy.
To co? Zatańczymy? :)

Chcesz sprawdzić jak to działa? Ugnij lekko nogi w kolanach i uderz o nie płaskimi dłońmi. I jaka jest reakcja Twojego psa? Jeśli nie zadziałało, możesz spróbować kucnąć i uderzyć dłońmi o podłogę.

Nie zawsze pozycja z ugiętymi przednimi łapami komunikuje zachętę do zabawy. Pies chcący gwałtownym skokiem odstraszyć przeciwnika również często obniży pozycję.

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Psie stado


Psie stado na spacerze.
Część znanego Ci już boys bandu.
Tym razem chłopcy pokazują się w kwartecie monochromatycznym - wszystkie odcienie od kości słoniowej do starego złota.
Jest Mac mieszaniec golden retrievera i Kubi whippet. Dwaj bracia mieszkający w jednym domu.
Do tego dwa labradory większy i ciemniejszy Hector (ten który się odchudza) i Maks - lżejszy, jaśniejszy, jedyny niekastrowany w tym stadku.
Dlaczego znów Ci ich pokazuję?
Bo znów odbyłam nie wiem ile spacerowych rozmów zaczynających się pytaniem "pies czy suka?".
Mit, że tylko pies z suką się dogada, i że się dogada trwa dzielnie na pozycji.
Ja zawsze odpowiadam dość przewrotnie - suka, więc jeżeli Pana/Pani to pies to się nie będą bawić.
Co zresztą prawdopodobnie się sprawdzi.
Owca wyjątkowo nie lubi namolnych samców zaczynających znajomość od bezpardonowego wsadzania nosa pod ogon.
A nieśmiertelne pytanie to zadają chyba głównie właściciele niekastrowanych psów. W stadzie na zdjęciach jedyny niekastrowany Maks ma wyjątkowo zrównoważony temperament i bardzo stoickie podejście do życia. Póki nikt go nie zaczepia to nie widzi powodów do specjalnego interesowania się psami. Jak ktoś go zaczepia, to znaczy, że należy zabrać swój patyczek i udać się w spokojniejsze miejsce.
Pozostali trzej panowie od czasu do czasu urządzają sobie sparingi. Mac z Hesiem w zapasach, Mac z Kubim w ganiankach. Hector i Kubi nie interesują się sobą przesadnie.
Wszystkie ich przepychanki, mimo, że mają na celu ustalenie takich kwestii jak np. czyj to jest patyczek, albo kto stał pierwszy w kolejce do głaskania obywają się bez agresji. Nie wymagają ingerencji człowieka. Czasem pada moje krótkie znudzone "Panowie dość", zazwyczaj w stronę duetu Mac i Kubi.
Potem następuje absolutnie zgodne wylegiwanie się bok w bok, albo nos w nos,
wycieczki do "Szwajcarii" - miska z wodą to ich terytorium neutralne i inne zabawy, a czasem powrót do Macowo-Hesiowych zapasów.
Jest jeszcze parę takich spacerowych, socjalizacyjnych mitów, które zawsze mnie zadziwiają: nie dogada się mały z dużym, czarny z białym etc. Ale to może już innym razem z innymi zdjęciami.

Na koniec mój absolutnie ulubiony mit spacerowy jak pies ma łaciate podniebienie, to jest agresywny - tu odrobina sarkazmu - oczywiście, ponieważ układ pigmentacji na skórze i błonach śluzowych ma zasadniczy wpływ na temperament! 












sobota, 4 sierpnia 2012

Opiekun psów

Opiekun psów w hotelu ma wiele zadań, poniżej raptem kilka z nich.

Wzbudzanie zainteresowania.

Trenowanie podstawowych komend i zachęcanie do zabawy.

Drapanie po brzuszku.



Wyprowadzanie na spacer.
Spacerowanie.

Właczanie się i animowanie wspólnej zabawy.

Głaskanie dwoma rękoma na raz.

Przytulanie.

Znajdowanie wspólnych zainteresowań.

Odprowadzanie ze spaceru.

Branie na kolana.

I ostatnie, ale nie najmniej ważne dokarmianie smakołykami ;)

piątek, 3 sierpnia 2012

Z życia psów,

 czyli notatka z kawałka dzisiejszego spaceru.
Owca po powrocie z lasu i chwili odpoczynku dostała głupawki, małpiego rozumu, dekiel jej skoczył... i pognała cwałem dookoła sadu.

Szczeniory natychmiast skorzystały z atrakcji "ciotka zwariowała, gonimy". Ale "ciotka" nadal jest szybka więc po chwili zniknęła Rocky'emu i Nadi z oczu.

Widać czy nie, Aslan się nie poddał i galopował nadal na azymut, ku poważnemu zdumieniu Nadi.

Briochko też się dał wciągnąć w zabawę i jak mały czołg parłprzed siebie, nawet przez chaszcze parokrotnie wyższe od niego

Po dłuższej chwili, z traw po nos, wyłonili się nieco zagubieni ścigający, tak zmęczeni, że aż Nadi wypuściła Aslana na prowadzenie...


Za nimi, z powiewającym jęzorem, długim susem wyłonił się wciąż wypatrujący uciekającej zdobyczy Rocky...
... aby ku swojemu absolutnemu zdziwieniu odkryć ją stojącą sobie spokojnie na środku sadu. Z zadowolonym i ciut złośliwym uśmieszkiem "ciotka" przyglądała się szaleńczej i ciut nieudolnej pogoni za ofiarą :)

niedziela, 29 lipca 2012

Socjalizacja w hotelu

Pierwsze spotkanie dwóch terierów - Szkocki Brioche i Yorkshire Szeli
Briochko czuje się w hotelu jak u siebie w domu. Dziewczynka nowa, niezscocjalizowana i do psów "chciałabym, ale się boję". W pierwszej chwili przywitała kolegę podkulonym ogonkiem i obronnym kłapaniem ząbkami, tak na wszelki wypadek.
I oczywiście robiła wszystko byle tylko wziąć ją "na rączki", albo co najmniej "na kolanka"

Brioche jest jednak dżentelmanem i spokojem, kurtuazją oraz pewnością siebie przekonał dziewczę, że nie trzeba się go obawiać. 
Nie wiele czasu minęło, a mała Szeli zaczęła go sama zachęcać do zabawy.

Choć na początku, jeśli tylko nasz Italiano Vero się rozbrykał, to szukała natychmiast jakiejś bezpiecznej fortecy z ludzkich kolan.



Ale do lasu pognała bardzo odważnie i chętnie...
...a nawet przejęła dowodzenie drużyną :)